Jason Michel po Polsku!

noir-rainCzeka, by porwać cię w dal – Jason Michel (tłum. Martyna Bohdanowicz)

Ciemność.

Jasność.

Mężczyzna mruga pięć razy. Pierwsze dwa razy powoli, z wysiłkiem. Trzy kolejne szybko. Jego oczy przyzwyczajają się do światła w pokoju. Nie słonecznego. Słońce jest już daleko, daleko stąd. Od starego, wytartego drewnianego stołu obok bije odór wilgoci. Naturalny aromat rozkładu.

Zdjąłem mu opaskę z oczu. Zdzieliłem przez głowę mokrą ścierą — starym ręcznikiem kuchennym. Na kwiatowym wzorku pojawiają się wilgotne plamy. I jeszcze raz, tak na wszelki wypadek. Teraz widzi nas przez łzy piekące jego i tak wodniste oczy. Widzi nas i nie tyle wydycha powietrze, co wyrzuca je z płuc. Jakby ktoś rąbnął go w żołądek. Mocno. Pięść prosto w splot słoneczny. Na nasz widok wyrzuca całe powietrze z płuc, co do ostatniej molekuły.

Ludzie muszą się nauczyć, jak prawidłowo oddychać.

Nie, serio.

READ THE REST HERE.